- Emm.. Jak .. - niezdążyłam dokończyć pytania, bo Zayn chcwycił mnie za rękę i wzbił się wysoko w górę. Za nim wzleciała reszta.
- Dlaczego.. Hmmm.. Może...
- Jak staliśmy się aniołami?
- Ehh... tak.
- Ci którzy nas kochają nas tak nazwali. Rodzina, znajomi..- powiedział Liam
- Nie tylko.. Bo i fani . - dopowiedział Zayn.
- Mówiłem, że jesteśmy zespołem? Nie? No to jesteśmy. Piosenkę, którą ci śpiewałem jest Harry'ego, ale mamy własne.
- Aaaa.. Rozumiem już. Przez to miałeś myśl "mój zawód", tak?
- Dokładnie. Nazywają nas Aniołami bez skrzydeł.
- Lub bohaterami bez peleryn. Nie trafne określenia - dodał Niall. Zayn dalej trzymał mnie za rękę i dawał waskazówki co robić.
- Steruj nimi. Tak, świetnie. One same cię poniosą. Musisz tylko dawać im sygnały, gdzie chcesz lecieć. Super! Dobrze ci idzie. - zachęcał mnie chłopak. Uważałam że naprawdę dobrze mi idzie.
- Już wiem jakie to uczucie latać wśród chmur! Cudowne!! Ale jak zostaliście aniołami? Ja zostałam prawie zabita przez auto.
- Ja tak samo. - odpowiedział Zayn.
- I ja - dodał Liam.
- Ja przez katastrofę powietrzną. - zaczął Lou - tak samo jak Harry. Razem lecieliśmy.
- Tak na serio to masz drugie życie, bo na pasach, przez które przechodziłaś,byłaś prawie po drugiej stronie życia. Później dają ci drugie życie. Ale tylko wybranym.
- Rozumiem.. A ty? Niall?
- Mama i tata to anioły. Resztę chyba wiesz. - odpowiedział
- A skąd będę wiedzieć że to ta osoba.
- Serce bierze w tym główny udział.. Poczujesz to. - nagle doleciały do nas trzy inne postacie. Dziewczyny.
- Cześć Diano! - uśmiechnęła się szatynka z kręconymi włosami - Jestem Danielle.
- Hejka. Ja jestem Eleanor. - powiedziała druga i poleciała do Lou. Danielle podleciała do Liama. Co z trzecią? Nie wiem kim jest ale przymilała się do Hazzy z czego on nie był zbyt zadowolony sądząc po jego minie. Ja nadal trzymałam rękę Zayna. Ach.. Niall.. Do niego chwilę później doleciała również dziewczyna z brązowymi włosami. Krótkie " cześć ". Przyjaciele.. Słodcy przyjaciele.. Również złapali się za ręce.
- Kendall do cholery! - wrzasnął Harry - Złap mnie normalnie za rękę bo o coś zaraz przez ciebie zaczepimy! - ogarnęła się i złapała go za rękę. Przynajmniej znam jej imię. Wszyscy złapali się za ręce. I też każdy miał na sobie okulary przeciw słoneczne. Lecieliśmy w stronę zachodzącego słońca. Była już prawie połowa czerwca. Ale w przestworzach gorąco nie było, ale całą 10 to już trochę bardziej. Lataliśmy nad całą okolicą.
- Gdzie jesteśmy? - zapytałam.
- Nad Londynem. - odpowiedziała Dani.
- Aha.. Dziękuję Danielle.
- Spoks..
- Chłopaki!! Zaśpiewajcie coś!! - krzyknęła Barb, przyjaciółka Nialla, którą w międzyczasie przedstawił.
- Zaczął się nowy rok. No już połowa. Z nim nowa płyta. To może coś z niej?
- Może być. Pewnie Didi się ucieszy! - powiedziała Dani
- Emm.. Wolę Shaky. Tak nazywali mnie starzy znajomi. - odpowiedziałam
- Nie ma sprawy Shaky. - chłopcy zaczęli śpiewać You&I jak już się zdecydowali. A ja i dziewczyny rozpływałyśmy się w ich głosach. Przelecieliśmy nad Londynem. Coś kazało mi zlecieć w dół. Ujrzałam mamę z dzieckiem.
- To chyba mój czas by lśnić.. - mruknęłam do siebie.
- Jeżeli tak, to chodź. - powiedział Zayn i ze mną zleciał na dół.
- Nie wiem co mną kieruje, a ty kogo masz?
- Jest to dziewczyna. Ma na imię Perrie. Ciekawa osóbka. Nie robi dużego zagrożenia sobie ani nikomu innemu więc mam fajrant.
- Interesujące.. O! To chyba ona! - pokazałam na kobietę na pasach.
- To przecież nasza stylistka Lou!
- Haha. Śmieszne. Później mi opowiesz. Auto na nią pędzi. - w ułamku sekundy wbiegłam na pasy i zatrzymałam o siebie pojazd, a "Lou" przeszła dalej ze słuchawkami w uszach.
- Brawo! Masz z nas największą moc. Możesz stworzyć tarczę wokół siebie i ochronić daną osobę.
- A ty jaką masz moc?
- Czytam w myślach.
- O cholera...
- Do twojego umysłu nie mogłem dotrzeć. I już wiem dlaczego.
- Ufff...
- Ale to nie zmienia faktu że czuję co myślisz.
- Słodki Jezu..
- Tak. Czułem to co myślałaś o mnie.
Nie martw się. Myślę..
- Jak?
- Myślę...
- Powiedz.
- Myślę że nie myślę. Dowiesz się kiedy indziej.
- Ugh... Cholernie mnie denerwujesz! Wiesz?!
- Wiem. - uśmiech nie schodził z jego twarzy.
- Lecimy do nich?
- Lecimy. - dolecieliśmy do nich. Wszyscy gratulowali mi daru, który pośmiertelnie dostałam oprócz Kendall.
- Gratulujemy Shaky! - krzyknęli.
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się. - A wy jakie macie moce?
- Ja mam paraliż w palcach.- rzekła Barb.
- Ja przewiduję zdarzenia. - powiedziała Dani.
- Ja odpowiadam za myśli. - odparła Eleanor.
- A co z nią? - wskazałam na Kendall
- Ona jest aniołem ciemności. Odpowiada za zło na świecie. - szepnęła El.
- Jak to? Przecież jej skrzydła są białe.
Tajemniczooo daj następny x
OdpowiedzUsuń