*Diana*
- Halo?! Jest tu kto?!
- Ja jestem. Witaj, Diano - lekki uśmiech wstąpił na jego twarz.
- Kim jesteś?
- Kiedyś się dowiesz.. Jeżeli szukasz toalety to drugie drzwi po prawej. - weszłam do pomieszczenia, przejrzałam się w lustrze i skorzystałam z toalety. Nie powiem, że wyszłam piękniejsza. Zeszłam na dół w celu rozejrzenia się po mieszkaniu.
- Chodź na śniadanie. - powiedział nieznajomy mi chłopak.
- Już idę... - trafiłam do kuchni bez problemu. Była połączona z salonem. Dotarł do mnie niesamowity zapach.
- Co to?
- Jajka po benedyktyńsku i sałatka grecka.
- O rany... Sporo! Chyba lubisz gotować... I rysować... - spojrzałam na ścianę za nim pokrytą graffiti.
- Gotować? Nie wiem.. Ale rysowanie i śpiew to moja pasja.
-Śpiewasz?
- Tak... To po części mój zawód.
- hm... Ciekawie.. Zaśpiewasz mi coś?
- Tak. Może Don't Let Me Go? Piosenka mojego kolegi.
- Nie znam ... Może być. - śpiewał tak pięknie. W jego głosie można było usłyszeć miłość z jaką śpiewał.
- Wow. Super! Masz piękny głos.
- Um... Dziękuję.. Chodź bo stygnie..
- Więc chodźmy jeść! - wszystkie składniki były świeże i pyszne. Nagle ktoś zadzwonił do drzwi.
- Hej!
- Cześć stary!
- Dzień Dobry, przyjacielu.
- Uuuu!! Śniadanie! - cztery głosy dotarły do moich uszu. Jeden blondyn zaczął pałaszować nasze śniadanie, a inni witali się z chłopakiem.
- Diano. Przedstawiam ci moich przyjaciół. - zasiedli przy stole i jedli z nami śniadanie.Przyglądałam się im w ciszy.
- Ymm.. Przestawisz mi ich dokładniej?
- Dobry plan. Nie teraz jednak.
- Dlaczego?! Dlaczego nie chcesz mi wszystkiego powiedzieć?! Nie wiem gdzie jestem, z kim jestem, ani nawet nic nie znam! Czy ktoś mi powie co tu się wyrabia? - wszyscy milczeli, a mi oczy zaszły łzami.
- Kochanie... nie mogę powiedzieć, bo to tajemnica, ale sen, który miałaś.. On cie do wszystkiego doprowadzi.
- Co to znaczy?
- Słońce, dowiesz się wszystkiego z czasem. Na prawdę. Nie musisz być złą ani smutna, Kotku. - powiedział chłopak z niebieskimi oczami, lekkim zarostem i ciemnymi, brązowymi włosami.
- Przepraszam..i dziękuję... - powiedziałam jakby do siebie, ale idealnie wiedziałam że mnie usłyszeli. Zjedliśmy już całe śniadanie. Głównie farbowany blondyn z tego co się przyjrzałam pochłonął wszystko.
- Chodź Diano! Pożyczę coś tobie! Pojedziemy do centrum..
- No... Ale..
- Nie ma ale!! Chodź tutaj.!! - nie lubię dy ktoś na mnie krzyczy, więc zrobiło mi się smutno, ale poszłam do sypialni chłopaka. Spodnie.. bluzki.. ogólnie ma mój rozmiar. Jego rzeczy ślicznie pachną męskimi słodkimi perfumami. Uwielbiam taki zapach.
- Ładnie pachniesz.. wiesz?- powiedziałam kiedy się przeglądałam co wywołało śmiech u reszty chłopaków.
- Dziękuję.. - powiedział ze ślicznym uśmiechem. "Diana! Ogarnij się! Nie znasz go!" zganiłam siebie w myślach.
- To ja dziękuję! Pożyczasz mi ciuchy, gotujesz, opiekujesz się mną i w ogóle! I chociaż jestem tu jeden dzień dopiero to już i tak dużo! A teraz zauważyłam jak bardzo mam zmienny humor.. - zaśmialiśmy się wszyscy.
- Nie ma za co! To dla twojego dobra.
- Aww.. .
- Dobra! Idziemy! Bo zaraz zaczniecie się obściskiwać! - powiedział szatyn z głowa pełną loków i loczków.
Zaczęliśmy się śmiać i w miłej atmosferze pojechaliśmy do Centrum Handlowego.
- Ymm.. Przestawisz mi ich dokładniej?
- Dobry plan. Nie teraz jednak.
- Dlaczego?! Dlaczego nie chcesz mi wszystkiego powiedzieć?! Nie wiem gdzie jestem, z kim jestem, ani nawet nic nie znam! Czy ktoś mi powie co tu się wyrabia? - wszyscy milczeli, a mi oczy zaszły łzami.
- Kochanie... nie mogę powiedzieć, bo to tajemnica, ale sen, który miałaś.. On cie do wszystkiego doprowadzi.
- Co to znaczy?
- Słońce, dowiesz się wszystkiego z czasem. Na prawdę. Nie musisz być złą ani smutna, Kotku. - powiedział chłopak z niebieskimi oczami, lekkim zarostem i ciemnymi, brązowymi włosami.
- Przepraszam..i dziękuję... - powiedziałam jakby do siebie, ale idealnie wiedziałam że mnie usłyszeli. Zjedliśmy już całe śniadanie. Głównie farbowany blondyn z tego co się przyjrzałam pochłonął wszystko.
- Chodź Diano! Pożyczę coś tobie! Pojedziemy do centrum..
- No... Ale..
- Nie ma ale!! Chodź tutaj.!! - nie lubię dy ktoś na mnie krzyczy, więc zrobiło mi się smutno, ale poszłam do sypialni chłopaka. Spodnie.. bluzki.. ogólnie ma mój rozmiar. Jego rzeczy ślicznie pachną męskimi słodkimi perfumami. Uwielbiam taki zapach.
- Ładnie pachniesz.. wiesz?- powiedziałam kiedy się przeglądałam co wywołało śmiech u reszty chłopaków.
- Dziękuję.. - powiedział ze ślicznym uśmiechem. "Diana! Ogarnij się! Nie znasz go!" zganiłam siebie w myślach.
- To ja dziękuję! Pożyczasz mi ciuchy, gotujesz, opiekujesz się mną i w ogóle! I chociaż jestem tu jeden dzień dopiero to już i tak dużo! A teraz zauważyłam jak bardzo mam zmienny humor.. - zaśmialiśmy się wszyscy.
- Nie ma za co! To dla twojego dobra.
- Aww.. .
- Dobra! Idziemy! Bo zaraz zaczniecie się obściskiwać! - powiedział szatyn z głowa pełną loków i loczków.
Zaczęliśmy się śmiać i w miłej atmosferze pojechaliśmy do Centrum Handlowego.
*kilka godzin później*
- Diana! No proszę.. Jestem głodny.. Chodźmy już do domu... - narzekał farbowany blondas.
- Dlaczego? Chodźmy jeszcze tam! I tam! I tam!- zawołałam. Połowa moich rzeczy była męska. W mojej przeszłości wielbiłam nosić męskie ciuchy. Ale swoje, kupione, nie czyjeś.. Po jakiejś następnej godzinie już wszyscy wyglądali jak tragarze. Poobwieszani torbami. Poszliśmy do lodziarni. Zamówiliśmy lody i mrożoną kawę. Zamówiliśmy po 5 gałek. Ja wzięłam te sorbetowe na ochłodę i odświeżenie, ale chłopcy brali różne kombinacje. Zależało kto co lubi. Wróciliśmy do domu. Opadliśmy na kanapy w salonie, a torby rzuciliśmy na podłogę. Wzięłam nową piżamę, kosmetyki, ręczniki i poszłam wszystko ustawić w łazience. Otworzyłam większą szafkę od innych by się pomieścić. Odkryłam nagle ogromne zapasy żelu do włosów. Zaklaskałam i zjawił się chłopak z czarnymi włosami i rękawem tatuaży. Jeżeli nie znałam ich imion to musiałam jakoś ich zawołać żeby nie zlatywał się cały gang.
- Co to?
- Żel do włosów.
- Po co?
- Do stylizacji włosów.
- Możesz to zabrać?
- Mogę. - chłopak przełożył żele do innej szafki, a ja zaczęłam ustawiać własne kosmetyki.
- Dziękuję - uśmiechnęłam się - A teraz idę się wykąpać. Paaa.. - wygoniłam go z łazienki i zamknęłam drzwi. Odprężona i spokojna weszłam pod prysznic. Gdy odkręciłam wodę, gorąca para otuliła moje ciało.
miałam nadzieje, ze zostanie w tej łazience razem z nią...nie nic :)
OdpowiedzUsuńrozdział świetny, z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy, życzę weny i sukcesów w pisaniu! -Sz x
Dziękuję xx
Usuń