30 maja 2014

Rozdział 4

-Nie są białe. Są wybielane. - szok! Lepiej się do niej nie zbliżać.
- Dlaczego je wybiela? - zapytałam Barb z nadzieją odpowiedzi.
- Musi je wybielać, żeby nikt się nie skapnął, że jest kim jest, a jest z Hazzą. Aniołem światła. Anioł śmierci i anioł światła nie pasują do siebie. Są z różnych światów. Nie pokrywają się.
- Dwa różne światy?.. Ciekawe - dolecieliśmy do Bradford. Ja z Zaynem zwinęliśmy skrzydła i weszliśmy do domu.
- Jaki ci się podoba? - zapytał Zayn zdejmując buty
- Jest super, ale nurtuje mnie jedno. To dlaczego Kendall jest z Harrym. To niepojęte! Są z dwóch, różnych rzeczywistości!
- Kendall i Harry są razem dla kasy! Promują się nawzajem. Drama time jest ciągle o takie sprawy. Masz twittera?
- Rozumiem... I nie, nie mam twittera.
- To chodź! Założymy go tobie! - na twitterze jest drugi świat, chociaż dla mnie już trzeci. Szybko cię akceptują i dają follow. Na ikonce miałam zdjęcie Zayna i moje w chmurach. Jak photoshop! Myślę, że Directioners się nie skapną kim jesteśmy. Chociaż za aniołów ich uważają więc. Kto ich tam wie. Poszłam z chłopakiem do salonu. On włączył jakieś bajki a ja poszłam zrobić nam gorącą czekoladę i upiec coś. Lubię to robić. Chłopak przełączył na kanał muzyczny i podszedł do mnie.
- Co będziesz piekła? - przytulił mnie od tyłu.
- Jeszcze nie wiem. A co byś chciał? - sięgnął po stojącą na półce książkę kucharską i zaczął coś przeglądać. Wyswobodziłam się z tego tulenia i zaczęłam przygotowywać dany sprzęt. Widziałam kątem oka że coś to ma związanego z ciastkami.
- To! - zawołał Zayn jak pięciolatek.
- Co?
- Ciastka muslii. Potrzebne są płatki owsiane, bakalie i miód.
- Dobrze. Tylko to znajdź i odmierz!
- Robi się szefowo!
- Ej! Nie rób sobie ze mnie jaj Zayn!
- Okey Shaky.- wszytko było już przygotowane. Poczułam chcęć skorzystania z toalety. "Po co ja tyle arbuza jadłam?" ochrzaniłam siebie w myśli. Weszłam do pomieszczenia i okazało się,że mam okres..
- Nie... - powiedziałam. Załatwiłam potrzebę, umyłam ręce i szybko wybiegłam z toalety.
- Zayn.. Masz auto?
- Tak. Coś się dzieje?
- Mhm.. Muszę jechać do sklepu.
- Ok. - umył ręcę, szybko założyliśmy buty i byliśmy w trakcie drogi do sklepu. Chyba wyczuł to co ja.
- Spokojnie. Masz tu dwie dychy i zaraz wracaj. - powiedział kiedy zaparkował pod sklepem.
- Dziękuję i przepraszam. - cmoknęłam do w polik i ruszyłam szybko do budynku. Kupiłam to co potrzebowałam, zapłaciłam i szybko wyszłam. Oddałam Zaynowi resztę i zawijaliśmy do domu.
- To było miłe.. - zaczął w trakcie drogi.
- Co?
- Kiedy mnie pocałowałaś w policzek.
- Aha.. Emm.. - trochę się zawstydziłam. Zrobiłam to lekko nieumyślnie. Zajechaliśmy na podjazd. Wystrzeliłam jak z procy do domu i poszłam szybko na górę. Przebrałam się i zeszłam na dół.
- Już w porzątku? - zapytał z troską.
- Tak. Dziękuję. - dostałam zadanie uformować nasze ciastka. Wstawiłam je do piekarnika i poszłam się położyć. Przełączyłam na jakieś bajki i przykryłam się kocem. Zayn w tym czasie pozmywał i wyjął ciacha.
- Co tam Kocie? - powiedział i przyniósł kolacyjkę.
- W porządku.- głaskał mnie po nodze.
- Nalejesz mi czekoladę Misiu? Mogę tak mówić? - zapytałam. Zaśmiał się w potwierdzeniu. Usiadłam i podkuliłam nogi, a Zayn ulokował się obok pod kocykiem.
- Co oglądamy? - spytał
- Bajki? Komedie?
- Horrory?
- Nie.
- No to bajki?
- Tak. - napiłam się czekolady, pojadłam ciastek. Nagle zrobiłam się senna. Oparłam się o chłopaka i odpłynęłam.
- Kochanie.. Wstawaj.. Wybierzemy się na wycieczkę...
- Mhmm... Później.. Spać.. - wymamrotałam wtulona w ciepłą.. CHWILA! W NIEGO! Wstałam szybko i rozejrzałam się po domu.
- Przepraszam..
- Za co? To było urocze. Pięknie wyglądasz kiedy śpisz Królewno. - zarumieniłam się.
- Em... dziękuję..
- Ubieraj się Słonko. Pojedziemy gdzieś
- Gdzie?
- Spotkać się z chłopakami.
- Czyli? Dużo mi to nie mówi.
- Wiem. Może znowu maraton po sklepach?
- Nie mam kasy..
-Ale ja mam. Ruchy! - poszłam się wykąpać i ogarnąć. Ugh.. Nienawidzę okresu. Zawsze jest bolesny. Musiałam brać jeszcze leki przeciwbólowe. Ał..
- Gotowa? - zapytał gdy zeszłam na dół.
- Tak.
- To chodź. - on zapewne oporządził się kiedy spałam. Popatrzyłam na zegarek. Była 10 rano, następnego dnia. Przespałam całą noc na kanapie. A on obok mnie. Spotkaliśmy się z chłopakami w centrum. Wymieniliśmy się krótkim "cześć" i pomknęliśmy na zakupowe szaleństwo. Jeden! Drugi! Trzeci! Przy dziesiątym spotkaliśmy dziewczyny. Również się przywitałyśmy i poleciałyśmy dalej. Ogromne centrum. Zayn chcąc mi coś kupić wybrał rower. Hah.. Ładny nawet. Ba! Śliczny! Ale i tak chłopcy byli najbardziej poobwieszani. Ja prowadziłam swój rower z dumą, a obok mnie szedł Zayn. Widziałam że cieszy się że mógł sprawić mi radość. Wróciliśmy do domu. Chciałam odrazu przetestować rower. On wyjął swój i razem pojechaliśmy na wycieczkę. Do parku, nad rzekę i po mieście. Była niesamowita i magiczna. Po dość męczącej wyprawie musieliśmy wracać. Zbliżała się już północ. Zaprowadziliśmy rowery do garażu. Zayn miał specjalny stojak na oba nasze rowery. Weszłam do domu. Napiłam się wody i poszłam na górę. Krótki prysznic. Mycie kłów i lulu.
- Dobranoc Kotku.. - wypowiedziałam odpływając.
- Dobranoc Królewno.. - cmoknął mnie w głowę, przytulił i położył się obok.
- Mam coś jeszcze dla ciebie..
- Co takiego? - odpowiedziałam sennie.
- Dowiesz się jutro Skarbie.. - więcej nie pamiętam. Zasnęłam..


2 komentarze:

  1. Rozdział rewelacyjny, z resztą jak zwykle. Czekam na ciąg dalszy. -Sz

    OdpowiedzUsuń
  2. Twoje opowiadanie jest wysoce niespotykane. Takie bardzo inne. Chłopaki, Danielle, Barbara, Eleonor i Kendall aniołami... nie czytałam takiej historii jeszcze. Jak dla mnie piszesz trochę za mało opisów, za dużo dialogów i normalnie nie czytam takich blogów, ale nie czytałam jeszcze historii gdzie chłopcy są... no nienormalni w dosłownym tego słowa znaczeniu. Więc chętnie poczytam ;) @Malgosiaa_

    OdpowiedzUsuń